Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie. Pokaż wszystkie posty
9/29/2015
8/12/2015
Dango
Dango to tradycyjny japoński deser, podawany najczęściej do zielonej herbaty. Bardzo często sprzedawany jest na ulicznych stoiskach, gdzie za niewiele jenów można zjeść pyszne, świeżutkie dango. W Japonii je się je przez cały rok, dodając do kuleczek dodatki sezonowe.
Dango to kluseczki robione z mochiko - mąki ze zmielonego kleistego ryżu oraz wody. W celu zabarwienia oryginalnie stosuje się różne zioła, przyprawy, rzadziej barwniki.
Kluseczki podaje się najczęściej z jakimś sosem lub pastą i są one zazwyczaj słono-słodkie, lekko kwaśne. Dla nas, tj. mieszkańców Europy Środkowej, raczej trudno przełknąć sos składający się z m. in. cukru, białego wina i sosu sojowego. Ma on specyficzny smak, opierający się szczególnie na sosie sojowym, ze względu na jego mocny smak i aromat.
Swoje pierwsze dango postanowiłam zrobić modyfikując oryginalny przepis, bo zamiast słodko-słonego sosu wybrałam sos czekoladowy :) Skoro ma być to deser, to ja wolę na słodko!
Lista zakupów:
Przede wszystkim potrzebujemy mąki z kleistego ryżu, czyli mochiko. Jest to najważniejszy składnik. Wygląda ona tak:
Można ją kupić w sklepie internetowym, do którego link znajdziecie w zakładce linki.
Można ją kupić w sklepie internetowym, do którego link znajdziecie w zakładce linki.
Opcjonalnie można kupić barwniki spożywcze, polewę czekoladową.
Sposób przygotowania:
1. Na początek mieszamy mąkę z wodą. W zależności ile tego potrzebujemy, ile chcemy zrobić kuleczek. Ja robiłam 3 kolory, na każdy użyłam 3 łyżki mąki i dodawałam odrobinę wody, aż utworzyło się ciasto o konsystencji plasteliny. Do uzyskania zabarwienia dodałam niebieski i czerwony barwnik. Czerwonego nieco mniej, by kolor był jaśniejszy, bardziej różowy. Do brązowych kuleczek dodałam odrobinę kakao, słodkiego, ale mimo wszystko kulki stały się nieco gorzkawe, więc nie polecam stosowania kakao do zabarwiania.
Małą łyżeczką porcjujemy sobie ciasto i tworzymy kuleczki. Powinno ich wyjść ok. 10-12 szt. z każdej porcji ciasta.
2. Kuleczki najlepiej wrzucać do gotującej się wody zaraz po przygotowaniu. Trzeba jednak uważać, bo bardzo łatwo je zniekształcić. Ciasto łatwo się formuje i przy niedużym nacisku kuleczki robią się płaskie. Ostrożnie należy też mieszać je w wodzie, by nie przywarły do dna, ale też nie zgnieść ich łyżką.
3. Kiedy wypłyną na wierzch, muszą pogotować się jeszcze ok. 3 minuty. Później możemy przenieść je do miski wypełnionej zimną wodą. Chodzi o to by kuleczki się nie sklejały.
4. Ostatni etap to podanie ich w tradycyjny sposób, czyli nałożenie kuleczek na patyczki (takie do szaszłyków). W zależności od uznania, nabijamy 3-5 kulek na jeden patyczek.
Jak widać wyszły nieco koślawe :P Ale i tak były pyszne! Następnym razem będzie na pewno lepiej.
Dodałam odrobinę polewy czekoladowej i żurawinę. Z tej porcji (3x3 łyżki mąki) wyszło mi ponad 30 kuleczek. Osobiście bardzo mi posmakowały, nie jest to oczywiście bardzo słodka przekąska, mimo dodania polewy czekoladowej i żurawiny, całość była delikatna. Kluseczki w smaku przypominają odrobinę nasze kluski śląskie, ale posmak jest nieco inny i oczywiście są bardziej kleiste.
P.S.
Jeżeli ktoś chciałby spróbować jednego z oryginalnych sosów jakie dodawane są do dango poniżej składniki do przygotowania sosu mitarashi:
- pół szklanki wody,
- 2 łyżki cukru,
- 2 łyżki sosu sojowego,
- 1 łyżka białego wina,
- 1 łyżeczka octu ryżowego,
- 1 płaska łyżeczka mąki ziemniaczanej do zagęszczenia.
Wszystko mieszamy, gotujemy, dodajemy mąkę by uzyskać gęsty sos. Ma on jasno brązowy odcień.
7/01/2015
Dziwne, niebezpieczne i niespotykane nigdzie indziej jedzenie z Japonii
Wydaje Wam się, że widzieliście już wiele dziwnych rzeczy do jedzenia? Sprawdźcie czy spotkaliście się już z tym, co opisałam poniżej. Japonia jest znana ze swojej dziwności i niesamowitości, często nierozumianej przez wielu. Spotyka się to w każdej dziedzinie, więc w kategorii kulinarnej nie może być inaczej :)
1. Wytatuowane banany. To prawdziwe arcydzieło, przygotowywane codziennie na świeżo, w krótkim czasie by banan nie zrobił się czarny. Igła nie jest wbijana głęboko, aby wnętrze banana nadawało się do spożycia. Takie dzieła wystawiane są na pokaz, można je oczywiście kupić i zjeść.
2. Żelki i słodycze wyglądające jak żywe owady i inne robactwo. Im bardziej realistyczne tym lepiej i tym są droższe. Podobno za jedną larwę w przeliczeniu na polskie złotówki zapłacilibyśmy około 15zł. Cóż... smacznego.
3. Ciasteczka z osami. Kolejny paskudny wynalazek. Jednak Japończycy sądzą iż osy, jako owady zawierają w sobie najwięcej białka (więcej niż mięsne steki), dlatego też takie ciasteczka są bardzo zdrowe i pożywne.
4. Kwadratowe arbuzy. Mi osobiście podobają się one bardzo. Są to zwyczajne arbuzy, hodowane w niezwyczajny sposób, bo w odpowiednich formach, ograniczających owocom rozrastanie się na boki. Przez co zachowują formę kwadratową, a nie tradycyjnie bardziej okrągłą. Spotkałam się jeszcze z arbuzami w kształcie serca. Kosztują ponoć sporo jak na naszą kieszeń bo około 370zł.
5. Czarne hamburgery? Czemu nie. Kuro diamond, czyli czarny diament, to zwykły burger, z tym że do barwienia bułek używa się węgla drzewnego z bambusa, a do sosu, ketchupu - wyciągu z kałamarnicy. Dostępne są w dwóch wersjach, większa i mniejsza, z większą ilością dodatków. Kosztują podobno 14 i 21zł, odpowiednio do wielkości.
6. Oko tuńczyka. Tani rodzaj przekąski, którą wystarczy tylko podgotować. Podobno smakuje jak gotowane jajko kurze. Dziwne, że nie jak kurczak :)
7. Lody. Niby coś prostego, ale w Japonii możemy spotkać smaki lodów niedostępne nigdzie indziej. Najczęściej można dostać te o smaku zielonej herbaty lub czarnego sezamu, które są w smaku bardzo dobre, bo miałam okazję je próbować. Z innych jakie spotkałam to np. lody o smaku kaktusa.
8. Smakowa rewolucja marki Kit Kat. Każdy o niej z pewnością słyszał. Japończycy tworzą w tej kwestii niesamowite rzeczy. Nie wiem kto to je, ale kit kata o smaku pieczonych ziemniaków chyba bym nie próbowała. Są też te o smaku dyni, zielonej herbaty, fasolki różnego rodzaju, itp. Kojarzy mi się to trochę z smakowymi fasolkami z Harrego Pottera :) Ciekawe czy Japończycy kiedyś wymyślą kit kata o smaku wymiocin.
9. Najbardziej niebezpieczne słodycze - mochi. Są bardzo dobre, ale robione z kleistej mąki ryżowej, przez co ich jedzenie może prowadzić do uduszenia, jeśli przykleją nam się w przełyku. Niestety było wiele takich przypadków, dlatego też Japończycy ostrzegają by kroić mochi na małe kawałki i uważać przy jedzeniu. Szczególną ostrożność zachować powinny osoby starsze i dzieci.
Ja mochi uwielbiam i robię je nawet sama w domu :) Nie zdarzyło się mi jeszcze by ktoś, kto ich próbował miał problem z połknięciem. Niektórym nie odpowiada raczej ich konsystencja, to jakie są w dotyku.
4/20/2015
Ice cream Mochi
Będąc we Wrocławiu w parku handlowym Magnolia, odwiedziłam sklep Kuchnie Świata. Byłam tam z zamiarem zakupienia Pocky, ale że ich nie było znalazłam coś innego, wyglądającego bardzo apetycznie. Ogólnie uwielbiam mochi, miałam okazję jeść je już wcześniej, ale były one ze zwykłym nadzieniem, nie lodowym.
W tego rodzaju mochi, jak sama nazwa wskazuje, w środku znajdziemy zmrożoną gałkę lodów w danym smaku. W sklepie dostępne były waniliowe, mango i o smaku czarnego sezamu. Za pierwszym razem jedliśmy waniliowe, ale dość szybko wróciliśmy po inne. Niestety były wtedy już tylko sezamowe, ale one również okazały się bardzo smaczne.
Te o smaku waniliowym były dla mnie nieco mdłe. Ogólnie nie przepadam za samymi lodami waniliowymi, ale w "otoczce mochi" smakowały bardzo dobrze.
W pudełku znajdowało się sześć zapakowanych (każda osobno) gałek lodów.
Po ugryzieniu widać lodowe wnętrze i otoczkę z mąki ryżowej. Nie polecam rozgryzać go osobom z wrażliwymi zębami, ja niestety zapomniałam, że to lody i są zimne :)
Smak czarnego sezamu bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Był lekko słodkawy. Lubię sezam i lody według mnie były pyszne.
Nadzienie lodowe tym razem było znacznie bardziej wyraziste. Dało się dostrzec drobno zmielone ziarenka czarnego sezamu.
Ogólnie polecam gorąco spróbowanie tego rodzaju mochi. Tylko pamiętajcie by jeść powoli, bo są bardzo zimne. Mimo że przechowywane były w lodówce, nie nadają się, podobnie jak lody, by transportować je na dłuższe odległości. Stają się wtedy wodniste i robi się z nich coś jak rozgotowana kluska :)
Tradycje kuchni japońskiej
Filozofia kuchni Japońskiej opiera się na naturalnym smaku. Dlatego tak ważne jest odpowiednie dobranie możliwie jak najlepszych składników. Bardzo istotne jest także, aby były to produkty świeże i zbierane w odpowiedniej dla siebie sezonie. Jeżeli jedzenie musi być gotowane robi się to jak najkrócej. Japończycy uważają, że warzywa najlepiej smakują na surowo lub bardzo krótko gotowane, aby zachować chrupkość. Tradycyjnie podstawą każdego posiłku jest ryż i nie sposób wyobrazić sobie bez niego kuchni japońskiej. Dla kuchni Japońskiej charakterystyczne jest użycie ryb, rozmaitych owoców morza, w tym wodorostów oraz warzyw. Popularne są zupy gotowane bezpośrednio na stole w specjalnym garnku podgrzewanym dawniej węglem drewnianym, a obecnie gazem, a także jedzenie zanurzanych we wrzątku mięs, ryb i warzyw.
Kilka faktów związanych z przygotowaniem posiłku i jedzeniem:
- Japończycy jedzą pałeczkami.
- Nakrywając do stołu, po lewej stronie stawiają miseczkę z ryżem, po prawej z zupą.
- Pałeczki leżą równolegle przed nimi.
- Zupę pije się prosto z miseczki, do innych talerzy sięga się pałeczkami.
- Przed rozpoczęciem jedzenia posiłku mówi się Itadakimasu, a dziękując po spożyciu posiłku Gochiso-sama deshita.
- Dla Japończyków najważniejszym posiłkiem jest śniadanie.
- Pałeczki to najpopularniejsze sztućce na świecie. Używają ich ponad dwa miliardy ludzi.
- Japończycy nie lubią jeść chleba na słodko
- Podobno przeciętny Japończyk je ponad zjada około 40kg ryb i owoców morza rocznie. Znaczną część tego na surowo- Podstawowym składnikiem diety Japończyków jest ryż. Technika jego uprawy na mokrym polu dotarła do Japonii ponad dwa tysiące lat temu
- Źródłem niezwykłego smaku potraw kuchni Japońskiej jest należy szukać między innymi w wyjątkowych przyprawach. Najbardziej charakterystyczne z nich to: sos sojowy i chrzan wasabi.
Typowy japoński posiłek
Współcześnie Japończycy spożywają, podobnie jak Europejczycy trzy posiłki dziennie. Zwykle w ich skład wchodzi zestaw potraw nazywany ichiju-sansai (ryż i trzy przekąski). Składa się on z pięciu elementów: miska ryżu, miska zupy (stanowią one elementy obowiązkowe), oraz trzy potrawy, z których każda została wybrana z innej grupy dań.
1. Ryż- zazwyczaj biały2. Tamagoyaki - czyli potrzepane jajka z sosem sojowym, smażone jak jajecznica
3. Słodkie suszone ikanago - suszone w całości małe rybki. Je się główkę i oczka, a mały szkielecik lekko chrupie w zębach
4. Owoce - to jest kiwi polane bułgarskim jogurtem naturalnym. Kiwi w Japonii ma kolor żółty i jest bardzo słodkie
5. Smażony węgorz - może się pojawić także inna ryba
6. Zupa Miso - zupa z wodorostów, ryby z kawałkami tofu
7. Śliwka ume-boshi - te śliwki są marynowane w wielkim słoju, są kwaśno słone
8. Tsumetai o-cha - zimna zielona herbata
Charakterystyczne w japońskiej kuchni
Sake: Pochodzący z Japonii napój alkoholowy produkowany z ryżu. Zawiera od czternastu do dwudziestu procent alkoholu. Podaję się go w tokkuri swego rodzaju dzbanuszku bez ucha, z którego przelewa się go potem do niewielkiej wąskiej czarki i z niej spożywa. Ponadto sake podawane jest do niektórych potraw kuchni japońskiej w celu wzbogacenia smaku.
![]() |
| Sake, Tokkuri, Czarka |
Bento - Japońskie drugie śniadanie: W Japonii kiedyś nie było kanapek, natomiast wszechobecny był ryż. Z tego powodu Japończycy stworzyli bento, czyli pudełko podzielone małymi przegródkami, w które można włożyć ryż, warzywa lub jajka i zabrać ze sobą do pracy i szkoły.
Tradycyjne pudełko musi być kolorowe i zawiera jedną lub dwie przegródki.
Yokan - Tradycyjne japońskie słodycze w postaci mocno skondensowanej galaretki, wytwarzane z słodkiej fasoli anko, agaru i cukru. Yokan zawiera w składzie więcej wody.
Mizu-Yokan- często podaje się schodzone, zwłaszcza latem. Yokan są mleczne lub przeźroczyste ,a cechują je znacznie łagodniejszy smak. Dodatkowo yokan można nadać zielony kolor i bardziej wyraźny smak poprzez dodatek sproszkowanej zielony herbaty.
Udon - to bardzo długi i bardzo gruby makaron. Można jeść go na gorąco, albo na zimno z kostkami lodu.
Ramen: Japońskie danie składające się z rosołu, makaronu i innych składników w zależności od receptury.
1/30/2014
Prosty sposób na zrobienie sushi w domu
Sushi to najpopularniejsza japońska potrawa, przyrządzana gównie z gotowanego ryżu z różnymi dodatkami. Takimi dodatkami mogą być: owoce morza, suszone, sprasowane wodorosty (listki nori), warzywa, kawałki ryb, omlety (tamagoyaki) i różne inne wedle uznania.
W zależności od sposobu przyrządzenia, użytych składników, sushi różnią się pomiędzy sobą nazwą. Te najbardziej znane to:
- maki - czyli tak zwane "zawijane":
- futomaki - są to sushi-maki wycinane z większego wałka, kawałki mają średnicę ok. 4cm, a wewnątrz znajduje się więcej jak jeden składnik,
- hosomaki - malutkie wałeczki do 2cm, najczęściej zawierające jeden składnik,
- uramaki - zwijane na odwrót, nori znajduje się w środku wałka z ryżu,
- nigiri - czyli formowane ręką; w dłoni ugniatamy porcję ryżu w taki mały wałeczek, smarujemy wasabi, a na to kładziemy płat ryby,
- oshi - zduszone, formowane w takie prostopadłościany, składniki są przekładane warstwami ryżu,
- tamago - jest to sushi złożone z porcji ryżu i omletu, przewiązane często paseczkiem nori.
- gunkan - czyli mała ilość ryżu, duża ilość składnika, zapakowane w nori,
- temaki - coś jak u nas tortilla, ale wykorzystujemy kwadratowy płat nori i napychamy go czym chcemy, trzeba jeść to możliwie szybko po sporządzeniu, bo nori robi się miękki pod wpływem wody ze składników.
To są oczywiście tylko przykładowe rodzaje sushi, które są najczęściej spotykane, np. w restauracjach sushi. Jest to jednak bardzo kosztowne danie, dlatego też zamiast płacić krocie w restauracji, warto spróbować zrobić sushi w domu.
Sushi maki przygotowuję już od dawna i wcale nie jest to takie trudne, jak mogłoby się wydawać. Akurat to ostatnie sushi było z łososiem i zielonym ogórkiem, ale jeśli czegoś nie lubicie, chcecie więcej, to nie ma problemu, bo dodawanie składników jest bardzo proste. Trzeba tylko pamiętać, by pokroić odpowiednio, np. warzywa i użyć odpowiedniej ilość tak, by wałeczek nam się zamknął w jednej porcji nori.
Na początek lista zakupów :)
- ryż do sushi, WAŻNE! nie może to być zwykły ryż, najlepiej by było napisane na opakowaniu "ryż do sushi" ponieważ zwykły ryż ma inne ziarenka (bardziej podłużne) i po ugotowaniu jest zupełnie inny, nie będzie się kleił, a więc nie uda nam się go odpowiednio zwinąć, ja kupuję najczęściej ryż firmy HOUSE OF ASIA, kosztuje on około 8-9zł, paczka 400g wystarcza (przynajmniej mi) na 2 razy,
- liście nori; są to sprasowane wodorosty, drugi najważniejszy element, tutaj też polecam właśnie tą firmę, bo jest sprawdzona, koszt podobnie jak ryż ok. 9zł, w paczce znajduje się 6 kwadratowych listków, dostępne są też paczki po 12, ale ja takich nie spotkałam, są z pewnością droższe; polecam jednak kupować te mniejsze, dlatego, że nigdy nie wykorzysta się całej paczki na jeden raz, a nori im dłużej leżą tym robią się bardziej suche i tracą swój smak, zapach, robią się jałowe,
- wasabi, trzeci najważniejszy składnik, bo to on nadaje smaku i ostrości; jest to zielony chrzan, jednak jest zupełnie inny niż ten nasz, znany, biały; dostępny w tubkach, koszt ok. 10 zł,
- ocet ryżowy, potrzebny głównie do nadania odpowiedniego smaku ryżu, wystarcza na bardzo długo, koszt ok. 10zł, ewentualnie można używać gotowej zaprawy do ryżu (w podobnych butelkach, choć trudniej dostępna w sieciówkach) koszt ok. 15zł,
- sos sojowy, obojętnie jaki, byle ten ciemny, koszt około 5-6zł za buteleczkę, jest to dodatek, bo sushi można spożywać bez sosu, ale dodaje on nieco słonawego smaku, więc naprawdę polecam, również wystarcza na dłużej,
- wędzony łosoś, trudno podać cenę, bo to zależy ile tego kupimy, na ile porcji nam to jest potrzebne,
- zielony ogórek, najlepiej twardy i nie za gruby, żeby nie miał dużo pestek, bo one są niepotrzebne,
Poza jedzeniem potrzebne nam będą też pałeczki (chyba, że jecie palcami, widelcem nie bardzo, bo ryż się klei) i przede wszystkim MATA BAMBUSOWA do zwijania wałków.
Za pierwszym razem kupiłam cały zestaw do sushi (kiedyś były w Biedronce, firmy TOKYOTO) i to jest wg mnie dobry pomysł, ponieważ można sporo zaoszczędzić. W takim zestawie mamy prawie wszystko co jest nam potrzebne: ryż, nori, ocet ryżowy, sos sojowy, wasabi, matę, pałeczki. W dodatku produkty jak sos sojowy, ocet ryżowy, wasabi, mata, nawet pałeczki, posłużą nam jeszcze bardzo długo, ponieważ tego nie wykorzystuje się wiele.
Zestaw wygląda tak:
Kosztuje około 30 zł. Ale tak jak wspomniałam, część rzeczy będzie nam służyła wiele razy.
Wtedy dokupujemy tylko łososia, ogórka i nie kosztuje to aż tyle.
Sposób przygotowania:
Przepis z wykorzystaniem 200g ryżu, 3 liści nori, dla ok. 2-3 osób.
1. Na początek gotujemy ryż. Bardzo często na opakowaniu jest dokładny przepis, jak to zrobić dobrze. WAŻNE by opłukać wcześniej ryż! 3-4 razy, aż woda przestanie być biała. Następnie wrzucamy go do garnka i zalewamy wodą. Na szklankę ryżu, przypada 1,5 szklanki wody. Tylko tyle, bo ryż ma ją całkowicie wchłonąć.
Najpierw trzeba go zagotować, a potem na małym gazie jeszcze potrzymać, aż będzie miękki i aż wchłonie nam całą wodę. W garnku ma pozostać tylko lepki ryż, nic nie odcedzamy, nie wylewamy.
2. W międzyczasie na małym gazie i w malutkim garnku, przygotujemy ocet ryżowy. Na te 200g ryżu wlewamy około 2 łyżki octu ryżowego, 3 łyżeczki cukru. Jeśli nie lubicie sosu sojowego możecie dodać szczyptę soli dla smaku. Całość mieszamy na malutkim ogniu, aż cukier się rozpuści. NIE GOTUJEMY TEGO. Jak już nam się cukier rozpuści, zakręcamy gaz, a zawartością garnuszka polewamy ugotowany ryż. Mieszamy dokładnie by całość ryżu przeszła tym kwaśnym posmakiem.
Jeśli go teraz spróbujecie może być kwaśny, ale nie martwcie się, później tego wcale się nie odczuwa.
3. Następnie musimy ryż ostudzić, ma być letni, taki, że jak go weźmiecie do ręki, to nie parzy, ani nie jest za ciepły.
Uwaga: zbyt ciepły ryż spowoduje, że nori szybko miękną, a w dodatku wydzielają specyficzny zapach, który nie każdemu się podoba.
4. Jak już mamy letni ryż, zabieramy się za obranie ogórka i pokrojenie go w plastry, jak frytki :) mają być takie długie i wąskie. Część z pestkami wycinamy, bo nie jest nam potrzebna, można ją zjeść. Łososia też należy pokroić, albo po prostu porwać na kawałki.
5. Kładziemy matę bambusową na blacie, a na niej listek nori. I teraz w zależności czy chcecie większe czy mniejsze kawałki sushi, bierzemy całość lub połowę listka. Na początek lepiej weźcie cały, łatwiej zawinąć te większe.
Patrząc w ten sposób na waszą matę zaczynacie układać ryż od środka. Warstwa na pół centymetra jakoś, tak by nie prześwitywał za bardzo listek. Zapełniacie większą część listka nori, zostawiając tylko marginesy na górze i na dole.
Jak się dobrze przypatrzycie, na waszych listkach są takie linie poziome i często one właśnie wyznaczają dobry zakres tego marginesu. Tak na około 1,5cm zostawiamy z góry i z dołu puste, aby potem nam się to ładnie zamknęło.
6. Ryż już mamy, to teraz składniki. To co chcecie, a w moim przypadku łosoś i ogórek układamy wzdłuż krawędzi ryżu. Poniżej macie schemat :)
7. No to teraz przed wami najtrudniejsza część. Trzeba to wszystko łanie zwinąć. Tak jak pokazane wyżej, kiedy już ułożymy wszystkie składniki zaczynamy zawijać listek RAZEM Z MATĄ. Przytrzymujemy palcami matę i staramy się zamknąć składniki wokół ryżu. Lekko dociskamy matę na całej długości, a potem podwijamy jej dolą część (tą co dotyka ryżu) i zawijamy dalej aż do końca listka. Cały rulon w macie najlepiej jeszcze lekko docisnąć, a dla pewności i tego, że się nie rozwinie, krawędź listka nori, gdzie nie było ryżu (powinna być sucha) możemy zwilżyć wodą, dzięki czemu sklei się ona z resztą wałka. W tym celu zanurzamy palec w wodzie i przejeżdżamy wzdłuż krawędzi, a potem dociskamy lekko nori.
Nie martwcie się tym, jak na końcach nori macie za mało, lub a dużo ryżu, bo te skrajne kawałki są raczej nie na pokaz :) Nigdy mi nie wyszło tak, że były ładne, tak jak te wycinane z dalszej części rulonu.
8. Mając już zawinięty pięknie wałeczek możecie być z siebie dumni :) Teraz pozostaje go pokroić na kawałki o grubości około 2 cm. Najlepiej jak najostrzejszym nożem, szybkimi ruchami, bo ryż jest lepki i przykleja się do noża. Ja zwykle jak kroję, to co jakiś czas opłukuję nóż, by nie miał tego ryżowego osadu. Łatwiej się wtedy kroi.
Gotowe kawałki układamy na talerzyku.
Najlepiej jeść je z sosem sojowym za pomocą pałeczek i od razu po przygotowaniu. Później robią się coraz bardziej suche.
Na ostatnim zdjęciu są takie małe kawałki (hosomaki) robione były z połowy listka nori. Jednak ich zawijanie jest znacznie trudniejsze więc na początek lepiej weźcie sobie cały listek. Wiadomo raz wychodzi lepiej, raz gorzej, ale im więcej razy się próbuje tym lepiej :)
Japończycy powiedzieli by teraz:
いただきます! (itadakimasu)
mówią to do każdego posiłku, zamiast naszego "smacznego" oznacza to "zjedzmy" :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)










































